Codzienność we Francji

Nienawidzę biurokracji, zamieszkałam w idealnym kraju by tę nienawiść pielęgnować

16 grudnia 2015
brick-wall

Tuż po przyjeździe do Francji musisz załatwić dwie podstawowe sprawy – wyjąć mieszkanie i założyć konto we francuskim banku. Żeby wynająć mieszkanie musisz mieć konto, żeby założyć konto musisz mieć rachunek za prąd (RACHUNEK ZA PRĄD! WTF?!). Żeby mieć rachunek za prąd musisz mieć mieszkanie i… konto w banku. Brzmi beznadziejnie, wiem. Ale spokojnie… Da się to obejść. Przynajmniej Polak potrafi… :)

Własne M… jak MASAKRA, czyli jak wynająć mieszkanie we Francji?

kamienica_edited2

Załatwienie czegokolwiek we Francji wymaga przytachania ze sobą stosu dokumentów. Jeśli chodzi o wynajęcie mieszkania to tutaj Francuzi przeszli już nawet samych siebie…

Na wstępnie zaznaczę, że w kwestii wynajęcia/kupna mieszkania we Francji wszystkim zajmują się agencje nieruchomości, a wynajem czy kupno bezpośrednio od właściciela zdarza się niezwykle rzadko. Osoby chcące zamieszkać we Francji powinny swoje pierwsze kroki skierować właśnie do agencji (jest ich tu mnóstwo).

Będąc jeszcze w Polsce przejeżdżałam setki ofert wynajęcia mieszkania i wysłałam dziesiątki maili. Pisałam po angielsku, ale mimo to odpowiedź przychodziła średnio na co trzeciego maila. Często jednak dostawałam informację, że właściciela interesuje wynajem tylko dla studentów. Wynika to z tego, że Lazurowe Wybrzeże to rejon bardzo turystyczny. Studenci wynajmują lokum od września do czerwca, przez wakacje mieszkanie jest wolne i można je wynająć turystom, a z tego są bardzo dobre pieniądze. Najgorszymi więc miesiącami na szukanie mieszkania na stałe jest czerwiec, lipiec i sierpień, a to był właśnie czas naszej przeprowadzki…

Ostatecznie przed przyjazdem udało mi się umówić na oglądanie 3 mieszkań. Na miejscu jedno nie doszło do skutku, ponieważ właścicielka nie potwierdziła godziny i miejsca spotkania – zero kontaktu z jej strony. Drugie mieszkanie odrzuciliśmy, bo nie podobała nam się okolica. Trzecie było spoko, ale tutaj pojawił się problem z formalnościami.

Idealny przyszły lokator, żeby wynająć mieszkanie we Francji powinien okazać:

  • umowę o pracę (zarobki muszą być minimum trzykrotnie większe niż czynsz, a umowa na czas nieokreślony),
  • 3 ostatnie odcinki wypłat pensji,
  • zaświadczenie, że pracodawca w najbliższym czasie nie zamierza go zwolnić,
  • dowód płacenia podatków we Francji,
  • gwarancję banku, że w razie niepłacenia czynszu uregulują zaległości
  • oświadczenie francuskiego żyranta, że w razie niepłacenia czynszu on przejmie tę odpowiedzialność (gwarant musi również udowodnić, że go na to stać i okazać stertę dokumentów)
  • referencje od właściciela poprzedniego wynajmowanego mieszkania z adnotacją, że płatności były regulowane w terminie
  • RIB (numer konta we Francuskim Banku)
  •  dowody tożsamości

Ponieważ dopiero przyjechaliśmy do Francji nasza teczka nie była aż tak bogata. Agentka nieruchomości, reprezentująca właściciela mieszkania, oznajmiła nam, że jej klient „nie akceptuje naszej sytuacji”. Problem było to, że Michał miał międzynarodowy kontrakt zatrudnienia (czyli beznadziejny, bo nie francuski :)), brak żyranta, brak konta we Francuskim banku (bez mieszkania nie da się go otworzyć), a co za tym idzie brak gwarancji, że bank poniesie koszty czynszu jeśli my byśmy przestali płacić oraz to, że nie odprowadzaliśmy do tej pory podatków we Francji.

Cała ta akcji z tysiącem gwarancji wynika z tego, że prawo francuskie bardzo chroni lokatorów. Po podpisaniu umowy są oni praktycznie nietykalni. Do tego stopnia, że ciężko ich wyeksmitować z mieszkania nawet jak nie płacą. Niby chcieli dobrze, ale doprowadziło to do takiej paranoi, że każdy właściciel boi się wynająć nieruchomość.

Ostatecznie skierowaliśmy się do kilku innych agencji i udało nam się znaleźć fajne mieszkanie w świetnej lokalizacji.

O takiej :)

PORT PANORAMA EDITH2

Nie obyło się oczywiście bez marudzenia, że brakuje nam tego i tamtego. Stresu było sporo, a cała akcja zajęła prawie 2 tygodnie.

Chcę też zaznaczyć, że nie wszystkie dokumenty jakie wymieniłam zawsze są konieczne. Pracownicy agencji o dziwo rozumieją sytuacje, że jest to pierwsze mieszkanie, jakie się wynajmuje i nie ma się referencji z poprzedniego czy też, że nie ma się trzech ostatnich faktur, bo dopiero zaczęło się nową pracę. Nie mniej jednak, jeśli nie posiada się, któregoś z wymaganych papierków trzeba liczyć się z problemami.
Najważniejsze jest zatrudnienie. Bez stałego źródła dochodu wynajęcie mieszkania jest praktycznie niemożliwe. Trzeba też zarabiać trzy razy więcej niż wynosi czynsz.

Kilka praktycznych informacji

Mieszkania pod wynajem dzielą się na umeblowane i nieumeblowane. Te pierwsze wynajmuje się na rok i po tym czasie, jeśli żadna ze stron nie wypowie umowy, jest ona automatycznie przedłużana. Właściciel musi poinformować lokatora z trzymiesięcznym wyprzedzeniem o wypowiedzeniu kontraktu, a jeśli to lokator zdecyduje się zmienić mieszkanie, wtedy okres wypowiedzenia wynosi miesiąc. Umeblowane mieszkania są bardzo dobrze wyposażone, w mieszkaniu jest cały niezbędny sprzęt RTV/AGD, pościel, naczynia, sztućce itp. Nieumeblowane mieszkania wynajmuje się na 3 lata, często nie ma w nich nawet szafek w kuchni czy armatury łazienkowej. Po tym czasie, podobnie jak w wynajmie krótkoterminowym, umowa jest automatycznie przedłużana.
Wynajmując mieszkanie trzeba też zapłacić kaucję (za umeblowane najczęściej ok. 1500 euro), opłacić agenta nieruchomości (od 500 euro w górę) oraz wpłacić jeden czynsz z góry.

Średnie ceny mieszkań w Nicei (centrum i najbliższe okolice):

  • studio – 450 – 600 euro
  • 2 pokoje – 700 – 850 euro
  • 3 pokoje – od 950 euro

Rachunek na wagę złota…

a07e0918

Masz już mieszkanie, co dalej? Teraz trzeba mieszkanie ubezpieczyć, a jeśli w mieszkaniu jest gaz to przepisać na siebie umowę. No i najważniejsze – zawrzeć kontrakt z dostawcą energii. Pozwoli nam to uzyskać „najważniejszy” papierek we Francji – RACHUNEK ZA PRĄD. Król wszystkich dokumentów!

Nigdy przez myśl by mi nie przeszło, że rachunek za prąd może być tak ważny. Potrzebny jest do załatwienia każdej istotnej sprawy w urzędzie miasta, założenia konta w banku, zapłacenia podatków, zarejestrowania samochodu, wyrobienia paszportu w konsulacie itd… Podczas każdego kontaktu z administracją publiczną musisz okazać ten świstek. Serio. Tu bez rachunku za prąd nie zapiszesz dziecka do szkoły!

Jaki to ma cel? Rachunek jest potwierdzeniem, że mieszkasz pod danym adresem. Nie wiadomo dlaczego, ale nie wystarczy umowa wynajęcia mieszkania. Z jakiegoś powodu musi to być rachunek. Mogłoby się wydawać, że jak masz już mieszkanie to otrzymanie rachunku to prosta sprawa. Idziesz do dostawcy, podpisujesz umowę, przysyłają rachunek. Nie we Francji.

Monopolistą dostawy energii w kraju nad Sekwaną jest państwowe przedsiębiorstwo EDF (Électricité de France). Żeby przepisać na siebie umowę trzeba zadzwonić na specjalną infolinię. Tam pada milion zdań i krok po kroku musisz wciskać odpowiednie numery na klawiaturze telefonu, by wybrać linię przypisaną do sprawy w jakiej akurat dzwonisz. Wszystko jest oczywiście tylko i wyłącznie po francusku i dla osoby, która nie zna tego języka bardzo dobrze jest to wręcz niewykonalne*. My poprosiliśmy o pomoc agenta nieruchomości, od której wynajmujemy mieszkanie. Po 40 minutach oczekiwania i wysłuchiwania melodyjki (btw. linia do EDF jest płatna po standardowej stawce) w końcu został połączony z konsultantem.

Podał wszystkie niezbędne informacje takie jak np. stan liczników, nasze dane czy klasę energochłonności budynku. Wszystko spoko. Poza tym, że wciąż nie mieliśmy konta we francuskim banku, bo żeby je mieć trzeba posiadać ten cholerny rachunek. A oczywiście konta wymagają, żeby podpisać umowę. Po długim wyjaśnieniu przez agenta naszej sytuacji, pani z EDF stwierdziła, że będziemy mogli zapłacić za pierwszy rachunek kartą kredytową Visa na poczcie. Miała to być tylko i wyłącznie karta Visa, i tylko i wyłącznie kredytowa (zwykła płatnicza nie wchodziła grę). Tak się przypadkiem, serio zupełnym przypadkiem, składało, że kiedyś pani w moim polskim banku wcisnęła mi „kredytówkę” i była to właśnie Visa. Alleluja.

Agent wypełnił za nas kilkustronicową umowę, podpisaliśmy się i została wysłana do EDF. Po paru dniach przyszedł najbardziej wyczekiwany przeze mnie w życiu rachunek.

* – Po dwóch miesiącach okazało się, że linia dla anglojęzycznych klientów EDF jednak istnieje.

To teraz konto w banku

39982a21

Znowu można by pomyśleć – wchodzisz do banku, pokazujesz dowód, po 15 minutach masz konto. Ja już nawet na to nie liczyłam….

Żeby co cokolwiek załatwić we Francuskim banku musisz umówić się na recepcji na spotkanie. Tam wyznaczają Ci termin i godzinę spotkania. Zazwyczaj trzeba czekać około 4 dni.

Naczytałam się na forach, że zakładania konta w banku może trwać nawet 2 godziny. My pozytywnie się zdziwiliśmy, bo zajęło nam to tylko 30 minut. W dodatku odsługujący nas pracownik banku był najbardziej ogarniętym francuzem jakiego poznałam. Szybko, sprawnie, konkretnie. Nie dziwiło go, że to jest możliwe, że ktoś może mieszkać w jednym kraju i pracować dla firm w innych krajach (pani w innym banku stwierdziła, że to nie możliwe). Umowę o pracę zaakceptował od razu. W dodatku jego angielski był na tak dobrym poziomie i ze świetnym akcentem, że aż się go zapytałam czy na pewno jest francuzem :). Odpowiedział, że uczył się języka zagranicą.

O ile samo zakładanie konta, pomimo oczekiwania na termin, było spoko, to francuski system bankowy jest daleko w tyle za polskim.

Najbardziej mnie wkurzyła akcja z limitami. Wyobraźcie sobie, że we Francji bank ustala ile możesz tygodniowo wypłacić z bankomatu, za jaką kwotę możesz maksymalnie zapłacić kartą, czy ile możesz przesłać przelewem. Najczęściej są to limity rzędu kilkaset euro tygodniowo – wypłaty z bankomatu i płatności kartą, około 1000 euro przelewy z tym, że jest także ustalona maksymalna kwota jaką możesz jednorazowo przesłać. (Wysokość limitów w dużej mierze zależy od wysokości zarobków.) To oczywiście z troski o Ciebie! Nie kupuję tego. Skoro mam kasę na koncie i chce wydać wszystko jednego dnia, a potem będę miała problem, to będzie to tylko i wyłącznie mój problem.

Czytałam w internecie o sytuacji, gdy jeden francuz na wakacjach zagranicą, chciał zapłacić kartą na stacji benzynowej i okazało się, że nie może, bo w tym tygodniu wydał już 400 euro płacąc kartą i przekroczył limit. Karta zablokowana, stał z pełnym bakiem na stacji benzynowej, z której nie chcieli go oczywiście puścić bez płacenia. Po ostrej telefonicznej awanturze z panią z banku i groźbie zamknięcia konta łaskawie aktywowali kartę…

A co jak chcesz np. zapłacić za wakacje czy kupić coś droższego? A no idziesz na recepcje banku, umawiasz się na spotkanie, po paru dniach oczekiwania idziesz i prosisz o możliwość użycia swoich pieniędzy, tłumacząc na co ci są potrzebne… W niektórych bankach trzeba nawet napisać podanie i czekać na rozpatrzenie.

Kolejna paranoja to przelewy. Niby można przez internet (choć nie we wszystkich bankach), ale nie możesz wysłać pieniędzy od tak. Bank musi najpierw zaakceptować odbiorcę i dodać go do zaufanych. Czyli jak chcesz wysłać kasę, musisz iść na recepcje banku, umówić się na spotkanie, czekać kilka dni, iść do placówki i poprosić o dodanie konta. Jak już wyślesz pieniądze, to odbiorca je dostanie… tydzień później.

Coś czuje, że jeszcze długo moim głównym kontem będzie to polskie… A wszystkie limity będę wykorzystywać na przelewania kasy na nie…

Temat idiotycznych czeków pominę. Jak ktokolwiek mnie o nie pyta odpowiadam – nie używam, nie przyjmuje… Najbardziej niewygodny sposób płacenia jaki świat widział… Oczywiście tutaj są mega popularne.

Największym plusem mojej styczności z bankowością był ogarnięty doradca. Świetna znajomość angielskiego, sympatyczny, zabawny, działał szybko, konkretny, wytłumaczył nam sporo przydatnych rzeczy zupełnie niezwiązanych z bankowością… Spoko koleś.
We Francji, doradca zostaje już do Ciebie przypisany i na każde spotkanie umawiają Cię do niego. Ucieszyłam się więc, że mam farta, że trafiłam właśnie na niego…

Na wyjściu, powiedział, że dostał awans i przenoszą go do innej placówki.

Moja ostatnia rada

SAMSUNG CSC

Jak już przez to wszystko przebrniesz. Przejdź się promenadą na plaże, popatrz w morze i pomyśl sobie „JEST ZAJEBIŚCIE”. Rzeczy wymagane do załatwienia sprawy – francuskie wino. Działa. Naprawę jest…

 

You Might Also Like