Codzienność we Francji

Francuskie dzieci mają lżej?

28 lutego 2016

Moja córka ma za sobą skończoną w Polsce szkolną zerówkę i dwie pierwsze klasy szkoły podstawowej. Teraz chodzi we Francji do odpowiednika IV klasy. Dzięki temu mam świeże porównanie do tego jak funkcjonuje polska szkoła w porównaniu do francuskiej. Mali Francuzi mają dużo wolnego, uczą się każdego dnia o stałych porach, a w plecakach noszą niewiele… Nie we wszystkim jednak francuskie placówki wypadają lepiej…

1. Dwutygodniowe ferie co 6 tygodni.

We francuskich szkołach, poza letnimi wakacjami, są także cztery razy organizowane ferie. Każde trwają 2 tygodnie. Pierwsze ferie zaczynają się już w połowie października i kończą się po Dniu Wszystkich Świętych (tzw. ferie jesiennie). Kolejne 2 tygodnie wolnego dzieciaki mają z okazji Świąt Bożego Narodzenia. W tym roku szkolnym zaczęły się one 19 grudnia, a skończyły 4 stycznia. Pięć tygodni później uczniowie mieli już ferie zimowe. Podobnie jak w Polsce, w różnych rejonach Francji są one w różnych terminach. Ostatnie są kwietniowe ferie wiosenne. Poza tym jest jeszcze kilka pojedynczych dni takich jak 11 listopada ( Dzień Pamięci/Rocznicą Rozejmu, czyli upamiętnienie zakończenia I wojny światowej), poniedziałek wielkanocny, w tym roku także 5 i 6 maja (jako „odebranie” za 1 i 8 maja (Święto Pracy i Dzień Zwycięstwa) które wypadają w tym roku w niedziele oraz 16 maja (w zamian za Zielone Świątki, które również w 2016 roku wypadły w niedzielę, 15 maja). Dla dzieci rodziców, którzy nie mają możliwości zostać z pociechami w domu czasie ferii, miasto organizuje opiekę.

2. Praca domowa? Nie. W domu się odpoczywa

Prace domowe we Francji zadawane są bardzo rzadko. Jeśli już są to raczej zadania „niepisane”. Dzieciaki raz na jakiś czas mają np. nauczyć się wiersza, poćwiczyć tabliczkę mnożenia czy przeczytać książkę. Nawet tego rodzaju prace domowe, nie są częste. Tutaj raczej wychodzi się z założenia, że czas na naukę jest w szkole, a popołudnia to prywatny czas dzieci. Lekcje mają być organizowane tak, żeby nauczyć dzieci danego materiału i go przećwiczyć podczas ich trwania.

3. Do szkoły spacerkiem

Szkoły podstawowe na południu Francji są małe, ale jest ich dużo. W Nicei jest ich ponad 100. Przy zapisie obowiązuje rejonizacja, ale jeśli rodzice z jakiś powodów chcą zapisać dziecko do placówki w innej dzielnicy to też jest taka możliwość. Dzięki dużej ilości podstawówek dzielnicowych, uczniowie mają do szkół blisko . Z tego co zaobserwowałam zdecydowana większość osób odprowadza dzieci na pieszo. My mamy 400 metrów spacerkiem przez port i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. W Polsce nie obyło się bez samochodu.

4. Lekkie plecaki i darmowe książki

Przed rozpoczęciem każdego roku szkolnego rodzice otrzymują ze szkoły listę rzeczy, które należy kupić. Są to takie przybory jak np. ołówki, długopisy, kredki, kleje, linijki, teczki itp. Książki zapewnia szkoła przez co wydatki na „wyprawkę” są tutaj mniejsze niż w Polsce. Czytałam nawet, że francuska wyprawka jest jedną z najtańszych w Europie. Mimo to wiele osób i tak otrzymuje od państwa na na rozpoczęcie roku szkolnego dopłaty sięgające nawet 400 euro. Warto zaznaczyć, że dzieciaki większość rzeczy zostawiają na swoich półkach w szkołach, dzięki czemu nie muszą dźwigać ciężkich plecaków.

5. Lekcje o stałych porach

We Francji lekcje odbywają się codziennie w tych samych godzinach. W Polsce B. od początku edukacji miała tak, że w niektóre dni lekcje zaczynała od 8 rano, a kończyła po 12 czy 13, a w inne zaczynała w południe, a kończyła późnym popołudniem.  Tutaj lekcje rozpoczynają się o 8.20, a kończą o 15.45. W międzyczasie jest dwugodzinna przerwa podczas, której dziecko może zjeść obiad w szkole, albo zostać odebrane i wrócić na koniec przerwy. Wyjątkiem jest środa. W ten dzień dzieci kończą lekcje o 11.30 i w szkole nie ma obiadu. Jeszcze kilka lat temu środa była dniem całkowicie wolnym od szkoły.

6. Rodzicom wstęp wzbroniony

Tutaj rodzice na teren szkoły nie wchodzą. Rano rozstają się z dziećmi pod furtką, a po lekcjach nauczyciel wyprowadza dzieci przed furtkę. Tam czeka z dzieckiem, aż podejdzie po nie rodzic lub inna osoba upoważniona do odebrania ucznia. Szkoły są ogrodzone, a furtka cały czas zamknięta. Jeśli jakiś rodzic chce np. porozmawiać z nauczycielem czy dyrekcją musi się umówić na wizytę. Celem jest oczywiście to by nikt obcy na teren szkoły się nie dostał.

7. Poziom nauczania

W szkole podstawowej dzieci mają takie przedmioty jak język francuski (literatura), matematyka, historia, geografia/przyroda , nauki ścisłe, sztuka, angielski i sport. Nie chce się wypowiadać czy w Polsce czy we Francji poziom nauki jest lepszy. Musiałabym dokładnie i szczegółowo przeanalizować programy nauczania obu krajów, a teorii dotyczących metod nauki odpowiednich dla dzieci jest wiele i nie czuję się kompetentna żeby je oceniać. Z tego co mówiła B. jej zdaniem bardziej zaawansowana jest matematyka. Faktycznie dzieci w klasie CM1* rozwiązują zadania na dużych liczbach. Sposoby liczenia są jednak inne niż w Polsce i w naszym przypadku nie odbyło się bez kilku tygodni siedzenia z B. nad książkami, nadrabiania i wprowadzania w nowy system. Jeśli chodzi o inne przedmioty to francuski system skupia się na nauczeniu mocnych podstaw. Tutaj więcej czasu poświęca się na to by dzieci poznały dane zagadnienia bardzo dobrze, ale w elementarnej wiedzy, zapamiętały je i miały dużo czasu na ich utrwalenie. Dopiero w Collège (odpowiednik polskiego gimnazjum) uczniowie wybierają profil nauki i wtedy uczą się wybranych przedmiotów na bardziej zaawansowanym poziomie. Ja osobiście jestem także zadowolona z poziomu nauki języka angielskiego, ale wiem, że w różnych szkołach jest z tym różnie. Być może u B. akurat wynika to z tego, że ich wychowawczyni jest także anglistką i przykłada do tego dużą wagę. U B. na lekcjach angielskiego jest „zakaz” mówienia po francusku, po angielsku jest także wszystko tłumaczone przez nauczyciela. Z tego co wiem, cała klasa reprezentuje dobry poziom znajomości tego języka.

* CM1 to odpowiednik 4 klasy, przy czym naukę we Francji rozpoczyna się w wieku 6 lat, ale z tego co słyszałam I klasa jest tutaj podobna do polskiej „zerówki”, która przygotowuje dzieci do nauki w szkole i wprowadza w szkole życie.

8. Zajęcia dodatkowe

Tutaj muszę stwierdzić, że w polskiej szkole było lepiej. Głównie ze względu na to, że w Polsce takie zajęcia w szkołach ogóle są. We Francji jest duży wybór zajęć dodatkowych dla dzieci, ale poza szkołą. W związku z tym, że są to niepubliczne placówki, zajęcia są płatne (często nie mało). W polskiej szkole było dużo zajęć typu plastyka, kółko teatralne, szachy itp., które były darmowe. We Francji w ramach lekcji sportu jest basen, za który się nie płaci. W B. szkole przez pierwsze pół roku dzieci chodziły na w-f tylko na basen, a teraz w drugim semestrze chodzą tylko na boisko.

9. Sposób oceniania

W pierwszych trzech latach nauki oceny tak jak w Polsce są opisowe. Później we Francji oceny wystawiane są od 0 do 20. Zalicza 10 i w górę. W Polsce przy 6 stopniowej skali ocen, zalicza już dwójka, a więc około 30 proc. materiału. Tutaj od ucznia wymaga się żeby opanował minimum połowę, a takie wyniki uważane są za zbyt słabe i w szkołach podstawowych, kieruje się ucznia na zajęcia uzupełniające z danego materiału.

10. Świetlica

We Francji, podobnie jak w Polsce, szkoła może zapewnić opiekę dziecku dłużej niż czas trwania lekcji. W kraju nad Sekwaną, jeśli jest taka potrzeba dzieci mogą przyjść do szkoły od 7.30 i zostać do 18.30. Świetlica w Polskiej szkole B. działała do 17.00.

PS. Literki mnie poniosły i pierwsza wersja tekstu miała ponad 15 tys. znaków :). Postanowiłam podzielić wpis na dwie części i za kilka dni opublikuję część dotyczącą m.in. tego jak zapisać dziecko do szkoły we Francji i co w przypadku gdy pociecha nie zna języka francuskiego.

You Might Also Like