Codzienność we Francji

Kiedy facet musi się całować z facetem

27 września 2016

Na początku pracy we Francji, chyba najbardziej obawiałem się całowania w policzek z innymi facetami… Rozumiem różnice kulturowe, rozumiem, że tutaj to standard, ale całowanie się z facetami jest dla mnie dziwaczne (o ile nie chodzi o dziadka w święta). Cale szczęście międzynarodowa korpo ograniczyła to do francuskich pracowników, ale i tak pozostało sporo różnic, które w Polsce są raczej nie spotykane… Przynajmniej ja ich nie spotkałem.

Pierwszą rzeczą, która mnie zdziwiła było „puszczanie oczka”. W Polsce chyba tylko w przypadku ściemniania lub kręcenia się tak robi, by zakomunikować komuś, że dzieje się coś czego nie załapał. Tutaj gdy pierwszy raz kierownik do mnie pościł oczko zacząłem się zastanawiać czy jest gejem i właśnie się wpakowałem w jakiś kwas. Pierwszy tydzień pracy i trafiacie na kierownika, który się do was przystawia… Przez parę następnych dni zwracam uwagę na relacje francuzów pod tym katem i na cale szczęście jest to u nich to normalne.

Zastanawiające jest tez naruszanie przestrzeni osobistej, kładzenie reki na ramieniu, poklepywanie itp. Niby nic, ale jest to dziwne i w Polsce chyba raczej zdarza się wśród znajomych, nie obcych ludzi.

Zabawne jest klękanie przy kimś. W Polsce jak prosisz kogoś o pomoc przy biurku to przeważnie nachyla się, przystawia sobie krzesło lub kuca. Tutaj ludzie klęczą… klęczą jak dzieci podczas pierwszej komunii… Może dla nich to całkiem zwyczajne. Dla mnie, kiedy ja siedzę, a 55 letni inżynier i mój szef klęczą obok mnie jest to dziwne…

You Might Also Like